Tylko spotkanie jest dopiero w styczniu. Szkoda. W szkole jest makabra. Nauczyciele wogóle nie chcą pomagać. Wydaje im się, że jak się mi poskarżą, to już wszystko co mogli zrobić. Od reszty umywają ręce. A ja naprawdę nie mam już wpływu na syna. Tyle co z nim rozmawiałam. Nic nie pomaga. Zawsze robi to co chce. On chyba wogóle mnie nie słucha. Wydaje mu się, że jest najmądrzejszy. Ale to co wyprawia jest straszne. W szkole była tylko jedna nauczycielka, która starała mi się pomóc. Jak już obie nie dawałyśmy sobie rady, to chociaż miała dla mnie dpbre słowo. Inni zaś myślą, że to wszystko moja wina, że źle wychowałam syna.